- Związku? - zmarszczyłam brwi nic nie rozumiejąc
- O tym, że są razem.
- Ale kto? - spytałam biorąc łyk napoju
- Rafał i Łukasz - momentalnie wyplułam poncz opryskując wszystkich dookoła"
- Boże, Kaśka! - krzyknął Rafał patrząc na swoją białą koszulę. Tym razem było też na niej trochę czerwonych kropek. Czyli mieszanina ponczu i mojej śliny.
- To była moja jedyna biała koszula!
Spojrzał na mnie z takim wyrzutem i wściekłością w oczach, że ktoś inny wiałby jak najdalej. Ale nie ja. Wyglądał tak śmiesznie. Jak taki duży, puchaty miś, który się obraził, że zabrano mu słoiczek z miodem. Nawet waga się zgadzała.
- Spierze się - wykrztusiłam powstrzymując się od wybuchnięcia śmiechem. Wymamrotał coś całkiem niecenzuralnego i sięgnął po serwetkę. Chyba nie wierzył w moje słowa i chciał zetrzeć choć trochę te czerwone krople. Niestety efekt był całkiem inny. Chciał wyciągnąć jedną serwetkę, ale jak wiadomo zawsze wyciąga się więcej. Tak było i w tym przypadku. Wszystkie się wysypały przewracając blaszane pudełko, które walnęło o butelkę. Rafał próbował ją złapać, by się nie przewróciła. Niestety, nie udało mu się to. Butelka poleciała na prawo uderzając o szklaną miskę z ponczem. Naczynie niebezpiecznie się zachwiało. Próbowałam ostrzec mojego przyjaciela, żeby się odsunął. Jednak zanim zrozumiał co się dzieje miska przewróciła się na bok wylewając swoją zawartość na biednego Rafała. Stał teraz cały mokry patrząc na nas zdezorientowany. Jego koszula nasiąkła ponczem i zrobiła się cała różowa. Gdy popatrzył na nią wyglądał jakby miał się rozpłakać. A potem kiedy jeszcze dotknął swoich mokrych włosów i mocno ścisnął próbując je wyżąć nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem. Chichrałam się tak długo, że z moich oczu poleciały prawdziwe łzy. Rafał patrzył na mnie z mordem w oczach, ale ja się tym nie przejmowałam. Wręcz przeciwnie. Dodatkowo mnie to rozbawiło.
- No i z czego się tak śmiejesz? - wysyczał nie zważając na to, że poncz z jego włosów małymi kropelkami spada na drogie buty.
- Z ciebie - powiedziałam, gdy uspokoiłam się już trochę. Niestety, tak śmiesznie wyglądał, że znowu się roześmiałam.
- Too... ja wam może nie będę już przeszkadzać - mruknęła dziewczyna przypominając o swoim istnieniu. Prawie o niej zapomniałam. Kątem oka zauważyłam jak Łukasz odprowadza ją wzrokiem.
- Wyjaśnicie mi o co tu chodzi? - spytałam bezradnie podnosząc ręce do góry
- NIE! - niemal ryknął Rafał, który cały czas patrzył na mnie z wściekłością
- Czemu?
- Zobacz co zrobiłaś z moją koszulą! - krzyknął pokazując na nią - Jest różowa!
- Jak to mówią: nie samą koszulą żyje człowiek - zadrwiłam
- Ale... Ale...
- O co ci chodzi? Przecież róż to taki męski kolor, Rafałku - chłopak spojrzał na mnie z niedowierzaniem - No co?
- Nieee! Ja nie wytrzymam?! Zabierz ją - zwrócił się rozwścieczony do Łukasza, który patrzył na mnie pokładającą się ze śmiechu - Zabierz ją, bo nie odpowiadam za siebie!
- Przesadzasz - oznajmił roześmiany Łukasz
- ŻE CO?! - wrzasnął tak głośno, że wszyscy wokół popatrzyli w naszą stronę
- I okazuj swoją złość ciszej jeśli łaska...
Chyba zabrakło mu słów, bo tylko tępo się mu przyglądał.
- Ja przez Was zwariuje - mruknął w końcu
- Dobra, już damy ci spokój. Rozejm? - spytałam i wyciągnęłam rękę w jego stronę. Najpierw popatrzył na nią osłupiale, ale po chwili chytrze się uśmiechnął.
- Rozejm - oznajmił zadowolony podchodząc do mnie. Jednak ku mojemu zdziwieniu nie uścisnął mi dłoni, tylko rozłożył ręce jakby chciał mnie przytulić. Już miałam uciekać, ale przewidział to i szybko zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku.
- Niee - zapiszczałam tylko gdy mokry Rafał przytulił się do mnie. Po chwili poczułam jak wilgoć z jego ubrań przechodzi na moje. W końcu puścił mnie uśmiechając się szeroko. -
Teraz jesteśmy kwita - powiedział, a po chwili roześmiał się na widok mojej kwaśnej miny.
- Wal się - mruknęłam udając obrażoną i krzyżując ręce na piersi
- Oj, Kasieńko, przecież ty zaczęłaś - cmoknął z przyganą
- To nie ja źle wyjęłam serwetki.
- No i jeszcze może powiedz, że sam się opryskałem ponczem?
- Nie, ale za to ty w dwie minuty stałeś się gejem.
- Jakbyś poczekała aż do ciebie przyjde to nie byłoby tematu.
- Czekałam wystarczająco długo. A ty, miałeś zadzwonić do mnie jak tylko przyjedziesz.
- Mówiłem, że wystąpiły pewne komplikacje i musiałem...
- Och, przestań! - krzyknęłam przerywając mu - Dobrze wiesz jak się czuję wśród tych snobów!
- Dobra, koniec - oznajmił roześmiany Łukasz - Dokończycie kłótnię później. Teraz musicie się wysuszyć.
Przyznaliśmy mu rację. Byliśmy cali mokrzy, a poza tym jeszcze trochę i skoczylibyśmy sobie do gardeł. Łukasz powiedział, że zaprowadzi nas w stronę łazienki. Niepewnie poszliśmy za nim.
- Ja nie wiedziałem, że ty masz taki sokoli wzrok - wyszeptał mi do ucha Rafał
- Coo?
- No bo tu jest pare setek osób, a ty mnie wśród nich wszystkich wypatrzyłaś.
Roześmiałam się.
- Wiesz... to nie było takie trudne.
- Czemu?
- Wyróżniasz się z tłumu. Jesteś dość niski i pulchny - tu popatrzył na mnie z miną groźnego niedzwiadka, któremu mówi się, że jest puszysty - więc wśrod tych wszystkich szczupłych, wysokich przystojniaków wyglądasz jak Frodo, który zgubił drogę do Mordoru.
- Ciekawe porównanie - mruknął, a po chwili wzrócił się do Łukasza - Sam! Poczekaj na nas!
- Dobrze, panie Baggins - powiedział zatrzymując się i odwracając do nas
- A ja? Kim będę? - spytałam, bo uwielbiałam film "Władca Pierścieni"
- Z wyglądu mogłabyś być elfem - uśmiechnął się nieśmiało Łukasz. Poczułam jak się rumienię. To tak jakby mi powiedzieć, że jestem śliczna. Przecież elfy słyną z tego, że są piękne.
- Przestań jej prawić komplementy i mów prawdę - spojrzałam na Rafała pytająco - Mi bardziej z wyglądu i charakteru przypominasz golluma
- No wiesz co! - krzyknęłam oburzona, a ten głośno się roześmiał.
Kilka minut później byliśmy już we trójkę w łazience. Od razu dostrzegłam ręczniki i szybko chwyciłam dwa z nich. Chciałam jeden podać Rafałowi, ale ten już zaczął się suszyć. Jak widać wybrał metodę inną niż moja. Po prostu włączył suszarkę leżącą gdzieś niedbale. Roześmiałam się, gdy chłopaki zaczeli robić durne miny i pozy. Udawali, że mają długie włosy i na niby je odgarniali.
- Tap madel - powiedziałam głupim głosem naśladując Joanne Krupe
- Jak myślisz? Nadajemy się? Możemy startować? - spytał Rafał
- No macie ten potenszjal
Po chwili Łukasz przejął suszarke i skierował ją na mnie. Zasłoniłam twarz dłońmi, a moje włosy poleciały do tyłu. Śmialiśmy się, żartowaliśmy, aż nagle usłyszeliśmy sygnały dzwonka. Rafał zmarszczył brwi jakby usilnie się nad czymś zastanawiając. Jednak dźwięk powtórzył się jeszcze dwa razy i w tym momencie go olśniło.
- Szybko! Rzuć suszarkę! Bo porazi cię prąd! - wykrzyknął w stronę Łukasza, ale ten nim to zrobił z góry ze zraszaczy polała się woda...
~*~
Yyy... ten... byłybyście złe, gdybym przez pomyłkę...
całkiem niechcący...
uśmierciła Yoczooka?
Uwaga jeden komentarz to o jedna wiecej szansa iż nie umrze XDD
Przepraszam, że tyle rozdziału nie było, ale przygotowywałam się do szkoły,
wiecie jak to jest :")
Nie zapomnij wyrazić swoją opinię w komentarzu! ♥
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu:
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu:

Tyyyyyy ❤❤
OdpowiedzUsuńJezu *-*
OdpowiedzUsuńNie zabijaj Yoczooka! Prooooooooooszę <33:(
OdpowiedzUsuńMega *-*
OdpowiedzUsuńW sumie to nie lubię Yoczooka xDDDD ja się tylko pytam, gdzie jest Jaś?! =D
OdpowiedzUsuńo w dusze. Jak MOŻESZ!
OdpowiedzUsuńNie zabijaj Yoczooka! To będzie największy błąd w Twoim życiu XDD
OdpowiedzUsuńRozdział jest mega *.*
Pozderix ♥
Eeee ja chce mieć dwóch gejów a nie jednego xDDD
OdpowiedzUsuńTrochę mi do chłopaków to nie pasuje (do tych w "życiu prawdziwym")
A le nieźle nieźle :*
Czekam na więcej Zuza =)
Co nie pasuje? Gejostwo? A tego dowiecie się z innych rozdziałów 8)
UsuńOki doki będzie w najbliższych dniach ♥
Jesteś okropna jak zabijesz Łukasza :( Ogólnie mega czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńNie zabijaj Łukasza xd
OdpowiedzUsuń