- O kurr... - wyszeptał, ale nie dokończył być może ze względu na mnie. Uśmiechnęłam się lekko.
- O co chodzi? - wymruczałam próbując otworzyć powieki
- Sama zobacz..."
Otworzyłam oczy i pierwsze co ujrzałam to twarz Łukasza. Widać, że był zszokowany, a jego fryzura zupełnie zniszczona. Ale to nie odejmowało mu uroku. Westchnęłam. Podobał mi się. Nie wiem czemu. Przecież zwykle nie leciałam na takich chłopaków. Nagle poczułam grunt pod nogami. Łukasz delikatnie mnie objął jakby nie pewny czy dobrze się czuję.
- Wszystko ok? - spytał z troską
Najchętniej odpowiedziałabym, że nie. Wtedy by mi pomagał iść, albo znowu niósł na rękach.
- Yhy... - mruknęłam i odwróciłam głowę w stronę ogrodu. Momentalnie otworzyłam szerzej oczy.
~Perspektywa Jasia~
"Lekko uchyliłem powieki i zobaczyłem jak Jusia się obraca mając zamiar odejść. Szybko złapałem ją za rękę.
- Janek? - spytała zaskoczona patrząc w moją stronę - Nie śpisz?
- Już nie... - wyszeptałem przypatrując się jej pełne zaskoczenia oczy. Piękne oczy."
- Już wszystko w porządku? - powoli podeszła do mnie i położyła rękę na moim czole.
- Tak... Ale...
- Ale?
- Co się właściwie stało? Pamiętam tylko uderzenie w głowę.
Jusia popatrzyła na mnie, a po chwili zaczęła się głośno śmiać.
- No co? - spytałem zmieszany odwracając wzrok
- To... to była moja mama - powiedziała powstrzymując się od śmiechu
- Że co?!
- Myślała, że jesteś złodziejem.
Patrzyłem osłupiale w jej stronę z otwartą buzią. Nie mogłem nic z siebie wykrztusić. To jej matka mnie tak urządziła? Ona ma taki silny cios? - zadawałem samemu sobie pytania chcąc jakoś ułożyć to wszystko w głowie. Smętnie stwierdziłem, że ta kobieta jest silniejsza ode mnie... A może po prostu sprytniejsza?
- Współczuję temu kto się kiedyś do was włamie - mruknąłem masując bolącą głowę, a Jusia znów roześmiała się. Po chwili dołączyłem do niej i oboje śmialiśmy się z mojej sytuacji. I właśnie wtedy drzwi się otworzyły. Do pokoju powoli weszła kobieta. Na oko miała 40 lat. Była bardzo podobna do Jusi. Między nimi znalazłem tylko jedną różnicę. Wzrost. Była troszkę wyższa od córki.
- A co tu się dzieje? - spytała lekko się uśmiechając
- Mamo, Janek się już obudził - oznajmiła Jusia obracając się w jej stronę
- Ooo, to świetnie - kobieta niepewnie podeszła do mnie. Szybko usiadłem i wyciągnąłem rękę w jej stronę.
- Janek.
- Beata - powiedziała ściskając moją dłoń
- Bardzo miło panią poznać
- Wzajemnie... Przepraszam za... - tu lekko się zawahała patrząc na mój bandaż na głowie
- Nic się nie stało - uśmiechnąłem się lekko - Gdybym był w pani sytuacji postąpiłbym podobnie.
Po krótkiej rozmowie mama Jusi wyszła tłumacząc, że przez najbliższą godzinę nie będzie jej w domu i mamy być grzeczni. Popatrzyłem w stronę dziewczyny i poruszyłem znacząco brwiami.
- Co? - spytała patrząc na mnie jak na wariata
- Mamy być grzeeeeeczni - specjalnie przeciągnąłem ostatnie słowo przybliżając się do niej. I wtedy Jusia wybuchnęła śmiechem.
- Nie tak się zaczyna grę wstępną - mruknąłem zawiedziony, ale ta tylko głośniej się śmiała
Stwierdziłem, że musi być kara za to, że tak się nabija z mych planów. Zacząłem ją łaskotać, aż ta zrobiła się cała czerwona i prosiła mnie żebym przestał.
- O co mnie błagasz?
- Żebyś... prze... przestał... mnie ła... łaskotać - mówiła śmiejąc się
- No ładnie. Ale to ciągle za mało. Lubię sprośne słówka.
- Jasiek!
Przestałem ją łaskotać, ale ta i tak chichotała.
- Co znowu?
- "Lubię sprośne słówka" - powiedziała naśladując mój głos, a ja roześmiałem się
~Perspektywa Jusi~
Czułam jak od śmiechu boli mnie brzuch i głowa. Jak do oczu napływają łzy. Ja przy tym idiocie mogę umrzeć ze śmiechu! W końcu przestaliśmy. Położyłam się próbując uspokoić oddech.
- Jusia, a ty... - zaczął, ale nagle się zamyślił. Po chwili zrobił się cały czerwony.
- No co chciałeś? - spytałam rozbawiona
- Ja? Yyyyy...
- A czy widzisz tu kogoś oprócz nas?
- N-no nie. Chciałem spytać, czy... ty... no... wiesz... - jąkał się próbując dobrać odpowiednie słowa
- Nie wiem.
O co mu do jasnej ciasnej chodzi? Trochę dziwnie się zachowuje. Usiadłam na łóżku przyglądając mu się badawczo.
- Czy ty... masz... - zastanawiał się czy mówić dalej.
- Co? - spytałam zaciekawiona
- No... no.... ch-chłopaka? - ostatnie słowo ledwo co powiedział i to jeszcze tak szybko. Ja go interesuje? Hmm... to dziwne... Chwilę zastanawiałam się co mu odpowiedzieć. Na początku myślałam nad "a co cię to obchodzi?", ale nie chciałam być wobec niego chamska. Postanowiłam powiedzieć prawdę.
- Nie.
Chwilę trwaliśmy w ciszy. Halo, może byś w końcu coś powiedział? - karciłam go w myślach. Westchnęłam.
- A czemu pytasz?
- Tak sobie...
I znowu ta niezręczna cisza. Ja mam uwierzyć, że nagle ten zabawny, odważny chłopak zmienił się w nieśmiałego i cichego? Nie ze mną te numery. Popatrzyłam w stronę Jasia i westchnęłam. Cholera. No był przystojny... i miły... i zabawny... i... i tak rozczulająco słodki. Ale jednak było w nim coś czego się obawiałam. Jasiek jakby czytając moje myśli lekko się uśmiechnął.
- A więc... - zaczął powoli się do mnie przysuwając
- A więc? - spytałam bacznie go obserwując
- Jesteś wolna... - mówiąc to podchodził coraz bliżej mnie
- Tak... - potwierdziłam lekko się odsuwając do tyłu
- I mówiłaś...
- ... że?
- Że jestem przystojny...
Z każdym słowem był coraz bliżej mnie. Musiałam co chwilę odsuwać się od niego.
- Nic takiego nie mówiłam
- Nie? - podszedł znacznie bliżej, a ja odruchowo cofnęłam się i poczułam za plecami chłód ściany. Porównanie z myszką złapaną przez ogromnego drapieżnika stało się jak najbardziej słuszne.
- Nie.
- Ale za to mówiłaś, że ci się podobam - powiedział uśmiechając się łobuzersko. Przełknęłam głośno ślinę.
- Może i tak... ale ty nie mówiłeś, że ja się tobie podobam - powiedziałam odważnie chcąc zmusić go do kapitulacji i odsunięcia się ode mnie. Jednak Jaś popatrzył na mnie zaskoczony, ale nie odsunął się na choćby milimetr. Powiedziałabym nawet, że nieznacznie się przybliżył.
- Jesteś piękna, Justynko... - mówiąc to popatrzył mi w oczy. Widziałam w nich szczerość. Jednak chyba zorientował się, że za dużo powiedział i od razu zmienił ton na żartobliwy - To oczywiste, że za tobą szaleje
Zachichotałam, a Janek uśmiechnął się lekko. Patrzyliśmy tak na siebie nie wiedząc co powiedzieć.
- Mogę cię pocałować? - spytał cicho
~*~
Witam! Powracam po długiej przerwie!
Askowicze już wiedzą co się ze mną działo:
"Wybaczcie, najpierw miałam problemy z netem, potem chorowałam, potem nie
miałam czasu (...) teraz będę
znowu co 2/3, ewentualnie 4 dni dodawać"
Mam też małą prośbę. Jeśli podobają ci się te moje wypociny to serdecznie zapraszam do mojej grupy czytelników: Grupa <--- *klik*
Każda dodatkowa osoba to uśmiech na mojej twarzy :)
Nie zapomnij wyrazić swoją opinię w komentarzu! ♥
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu:
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu:


