- Szybko! Rzuć suszarkę! Bo porazi cię prąd! - wykrzyknął w stronę Łukasza, ale ten nim to zrobił z góry ze zraszaczy polała się woda..."
Wszystko widziałam jak w zwolnionym tempie. Nie rozumiałam co się dzieje. Wydawało mi się to tak nie realistyczne, Jak w jakimś filmie. Woda leciała powoli w dół... Rafał krzyczał coś głośno, ale nie rozumiałam co... Łukasz zaczął biec... Poczułam jak pierwsze krople uderzają o moją głowę... Chłopak szybko otworzył drzwi... Kolejne, tym razem o ramiona... Wychylił się i rzucił suszarkę... Już do pasa byłam zmoczona... Przez dużą odległość kabel wyrwał się z kontaktu i poleciał wraz z przedmiotem... Rafał podbiegł do Łukasza i łapiąc go za rękaw oddalił od drzwi... Suszarka, choć już nie podłączona, była nagrzana i przez połączenie z wodą rozległ się trzask... Kątem oka odnotowałam jak chłopaki się przytulają... Po chwili jednak szybko się od siebie odkleili i popatrzyli zmieszani na mnie. Chyba przeszkadzała im moja obecność.
- Pójdę zobaczyć co się dzieje - mruknęłam chcąc wyjść za drzwi, ale Łukasz krzyknął i złapał mnie za rękę odciągając do tyłu. W wyniku gwałtownego szarpnięcia upadłam na podłogę. Syknęłam z bólu. Lekko walnęłam się w głowę, ale nie da się ukryć, że to tyłek bolał mnie najbardziej. Kafelki łazienkowe nie są zbyt miękkie. Chłopak spojrzał na mnie ze skruszoną miną i wyciągnął rękę w moją stronę. Złapałam za nią podciągając się do góry.
- Co ci odwaliło? - spytał Rafał
- Pokażę wam - westchnął kierując się w stronę drzwi - Tylko nie przekraczajcie progu łazienki. Gdy wyjdziecie porazi was prąd.
- Czemu? - lekko wychyliłam głowę rozglądając się po holu
- W wodzie jest podłączone radio. Widocznie spadło z tamtego stolika. Jeśli wyjdziecie to umrzecie. Cała woda pod prądem.
Przełknęłam ślinę. Mogłam zginąć.
- Boże - pisnęłam, a zdradziecka łza popłynęła po moim policzku
- Ej, Kasia.... - Łukasz momentalnie mnie przytulił - Nie płacz, będzie dobrze. Tu jesteśmy bezpieczni. Próg jest wysoki, a poza tym są te kratki, które wchłaniają wodę.
- Ddziękuję - wyjąkałam przez łzy odwzajemniając uścisk - Gdyby nie ty...
- Już dobrze - pogładził mnie uspokajająco po włosach - Jesteś bezpieczna.
- Ekhem - chrząknął znacząco Rafał, a ja momentalnie oderwałam się od chłopaka
- A no tak. Przepraszam. On jest twój.
- Co? - spytał roześmiany, ale lekko zdziwiony
- No bo... ta dziewczyna mówiła, że ten... że jesteście razem...
- Boże, nie - jęknął Łukasz chichocząc cicho - Nie jestem gejem.
- Nie jesteśmy - poprawił go Rafał
- A ten przytulas?
- Too... taki przyjacielski. Ucieszyłem się, że jednak przeżył...
- Potem ci wytłumaczymy wszystko. Na razie musimy się stąd wydostać. Próg progiem, ale w końcu woda się za niego wyleje i porazi nas.
- Radio nie może leżeć tam w nieskończoność. W końcu przez wodę zniszczy się i będzie można normalnie przejść - mruknęłam wycierając mokre policzki
- A skąd wiesz, że radio się zepsuje zanim woda przeleje się za próg? Albo kiedy będzie już można przejść bez możliwości porażenia prądem? - spytał z kpiną w głosie Rafał
- Dobra, wygrałeś. Co robimy, panie różowy? - spytałam odzyskując dobry humor.
Chłopak najpierw popatrzył na mnie, a potem na swoją koszulę. Zacisnął mocno szczękę.
- Idę na zwiady - wysyczał przez zęby
- Jak? Przefruniesz nad wodą z prądem?
- Zapominasz, że jesteśmy na parterze, a tu są okna wychodzące do ogrodu. Łuki, poczekaj tu z Kasią. Będę za 10, albo 15 minut.
- Dobrze.
Minęło 10 minut. Na luzie czekaliśmy na Rafała. Pomyśleliśmy, że może się nawet spóźnić. Przecież ma dużo do obejrzenia. Więc kiedy minęło 15 minut nie przejeliśmy się. Gadaliśmy normalnie jak gdyby nigdy nic. Postanowiliśmy poczekać jeszcze chwilę. Gdy minęło 20, a później 25 minut zaczeliśmy się przejmować. Po pół godzinie Łukasz zdenerwował się. W sumie ja też. Długo go nie było. Albo się zagapił, albo coś się stało. Już miałam zaproponować poszukiwania, ale spojrzałam w stronę drzwi. Woda się niemal wylewała za próg. Głośno pisnęłam.
- Co się dzieje? - spytał zdziwiony Łukasz, a ja tylko pokazałam palcem na wodę - Na parapet! Szybko!
Wskoczyłam na biedny parapet z takim impetem, że cud, że się nie zawalił.
- Co teraz?
- Otwórz okno. Wyjdź do ogrodu i poczekaj.
- A ty?
- Ja wyjdę tym drugim - powiedział Łukasz otwierając sąsiednie okno. Poszło mu szybko i sprawnie. Natomiast mi trochę gorzej. Schodząc walnęłam się w mój i tak bolący tyłek.
- Żyjesz? - spytał roześmiany, a ja pokiwałam głową i rozmasowywałam tylną część ciała
- Dobra. Rafał poszedł pewnie tam. Z tego co wiem tu chyba jest ślepy zaułek. Jednak pójdę tam dla pewności, a potem cię dogonię, oki? - spytał oczekując odpowiedzi potwierdzającej, ale głowa tak bolała, że zupełnie nie dotarł do mnie sens tych słów. Moje myśli stały się dziwnie splątane i nierzeczywiste. Przymknęłam na chwilę oczy i poczułam ulgę. Tak, tak było dobrze.
- Kasia, wszystko w porządku? Strasznie pobladłaś.
Łukasz szybko mnie objął, a ja odruchowo oparłam głowę o jego ramię. I wtedy uniósł mnie w górę, chwytając na ręce.
- Źle wyglądasz... Może zostaniesz tutaj?
- Nie - zaprotestowałam słabo. Nie miałam nawet siły, by objąć go za szyję. Z zamkniętymi oczyma, miałam wrażenie jakbym płynęła w powietrzu.
- Biedne maleństwo - rozczulił się. Za to określenie miałam straszną ochotę mu przyłożyć, ale postanowiłam, że zostawię to na później
- Coś cię boli?
- Nie - mruknęłam, ale tak naprawdę bolało mnie całe ciało.
- Nie wierzę. Wyglądasz fatalnie, choć i tak jesteś śliczna.
- Nie mogę być śliczna i wyglądać fatalnie - zaprotestowałam niemrawo.
- Możesz - Łukasz najwyraźniej poweselał
- Yhym... Czułam się wspaniale. Było tak miło i bezpiecznie...
- Musimy znaleźć Rafała - oznajmił zdeterminowany. Wymruczałam coś w odpowiedzi. Może sobie robić co chce, byle tylko nadal mnie niósł.
Szliśmy tak kilka minut. Nawet prawie zasnęłam. Jednak pomyślałam, że czuję się już lepiej i mogę iść sama. Chciałam to powiedzieć Łukaszowi, ale właśnie w tym momencie stanął.
- O kurr... - wyszeptał, ale nie dokończył być może ze względu na mnie. Uśmiechnęłam się lekko.
- O co chodzi? - wymruczałam próbując otworzyć powieki
- Sama zobacz...
~*~
Wiem, że długo nie dodawałam, całe 4 dni, ale cóż...
Nie miałam weny. Za to następny rozdział będzie we wtorek :)
Nie zapomnij wyrazić swoją opinię w komentarzu! ♥
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu:
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu:

*komentuje bo jestem fajna*
OdpowiedzUsuńPIERWSZA
a tam rili to moja Zuzanka się postarała <3
Dawaj dalej!
Uga buga
Mega *-* Ale ja chce wiedzieć co dalej, SZYBKO Zuzanka <3
OdpowiedzUsuńZuza Yoczooka nie usmiercilas mam nadzieje że Kisielkowi też tego nie zrobisz :// czekam na next a rozdzial meegaa <333
OdpowiedzUsuńCzekam na następne <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam! ♥
OdpowiedzUsuńUWAGA! Chamska reklama :/ Przepraszam :< xd
chce-byc-twoim-marzenie.blogspot.com
Blog dopiero co założony, zapraszam :V
Pozdrawiam ♥
Świetny. Sorry za spam, ale czy mogę zaprosić Cię na mojego bloga http://strawberrymonssster.blogspot.com ?
OdpowiedzUsuńDopiero zaczynam.
Przeczytałam wszystkie rozdziały!!! NO po prostu świetne!!!! Co on tam takiego zobaczył?! Kobito dawaj szybko następny rozdział. Co się stało dla Rafała? Ludzie no ciekawość mnie rozniesie!
OdpowiedzUsuńhttp://bezciebieniemacalosci.blogspot.com/