piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdzial 3 - "Zakupy"

"- Ej, czy to nie ten chłopak? - spytała pokazując na kogoś za mną, a ja nawet nie oglądając się wskoczyłam pod stół - Co ty robisz?
 - A jak myślisz?!
 - Noo... gdybym była chłopakiem myślałabym, że chcesz zrobić mi loda - rozwścieczona kopnęłam ją w kostkę - Auu! A to za co?
 - Ukrywam się, downie! Nie zdemaskuj mnie!"


- Dobra, dobra... Siedź cicho! Idzie tu!
Po chwili usłyszałam dźwięk odsuwanego krzesła. Obróciłam głowę i zobaczyłam buty oraz nogawki spodni. Odsunęłam się od nich jak najdalej tym samym musząc mieć przed samym nosem nogi Julki.
- Przepraszam tu jest zajęte - mruknęła przyjaciółka, ale chłopak niezrażony tym i tak usiadł
- Wiem, zaraz zwolnię. Poczekam tylko na dziewczynę, która tu z tobą siedziała - usłyszałam głęboki, męski głos
- A po co? - zapytała kpiąco
- Powiedzmy, że musimy sobie coś wyjaśnić.
- Hmm... Nie wiem, kiedy wróci. Możesz powiedzieć, a ja jej przekażę.
- Niee, to sprawa osobista.
- Znasz ją?
- Tak, jestem jej kolegą.
Blefował? Po co?
- Oh, naprawdę? Od kiedy znasz Ju...
- Justynę? - spytał przerywając jej
I skąd on zna moje imię?!
- Ze szkoły.
Zaraz... ten głos...
- Chodzimy razem do klasy - dodał po chwili
... jest bardzo podobny do...
- Aa tak. Coś mi o tobie mówiła. Przypomnij mi jak ci na imię?
- Marek.
Cicho jęknęłam i wplotłam dłoń we włosy. Jaka ze mnie idiotka! Popatrzyłam w stronę jego nóg. No tak! Tamten chłopak miał zupełnie inne spodnie i buty!
- A wy skąd się znacie?
- Jesteśmy przyjaciółkami - prychnęła przerzucając nogę na nogę i tym samym prawie wykolając mi oko - Od dobrych czterech lat. Znałyśmy się ju...
- Gdzie poszła Jusia? - zapytał Marek przerywając jej po raz kolejny
- Nie mogę ci powiedzieć. Tooo...
- ...ściśle tajne? - spytał rozbawiony
- Dokładnie.
- Dobrze, poczekam tu na nią.
Zacisnęłam usta w wąską kreskę i zastanawiałam się jak wyjść z tej sytuacji bez szwanku.
- Za ile mniej więcej wróci? - spytał wyjmując komórkę z kieszeni spodni. Niestety, chyba nie złapał jej zbyt mocno, bo wyślizgnęła mu się upadając z hukiem na ziemie. Westchnął i schylił się, żeby ją podnieść. Z bijącym sercem patrzyłam jak po omacku dotyka podłogi szukając tego przeklętego telefonu. Po kilku sekundach zamiast komórki dotknął mój but. Wstrzymałam oddech i z napięciem oczekiwałam co teraz zrobi. Nieco zdziwiony najpierw go pomacał, a kiedy nie mógł domyślić co to jest schylił się, żeby zobaczyć.
- Juśka?! - krzyknął, gdy zajrzał pod stół - A co ty tutaj robisz?!

   Obudził mnie ten durny budzik. Serio, tego kto wymyślił to cholerstwo powinno się powiesić. Albo jeszcze gorzej. Nastawiać mu budzik co 5 minut. Najlepiej taki jak mój - mega głośny z denerwującym dzwonieniem. Niechętnie wstałam i poczłapałam w kierunku łazienki. Myjąc zęby cały czas myślałam o wczorajszej sytuacji. Podglądaczka jest ze mnie rewelacyjna. I jeszcze jak się chowałam pod stołem, żeby... niee, to pozostawmy bez komentarza. I tak potem musiałam znosić śmiechy tej dwójki. Westchnęłam odkładając szczoteczkę na miejsce. Najchętniej przeleżałabym w łóżku cały dzień. Niestety, los chciał widocznie inaczej, bo zaburczało mi w brzuchu. Z markotną miną skierowałam się w stronę kuchni. Niechętnie otworzyłam lodówkę przeglądając jej zawartość. Szukałam czegoś co mogę zjeść od razu, bo nie chciało mi się robić żadnego śniadania. I jak na złość nikt nie mógł go zrobić za mnie. Mama pewnie nadal spała, a tata już dawno pojechał do pracy. Już miałam się załamać i zacząć głodować, gdy między masłem, a jogurtami dostrzegłam kawałek ciasta.
- Jestem na skraju rozpaczy, więc chyba mogę zjeść coś słodkiego - mruknęłam wyciągając je z lodówki.

   Siedziałam przed telewizorem jedząc ostatki ciasta. Akurat leciał jakiś durny program, który zbytnio mnie nie interesował. Nie wiedziałam nawet jak się nazywa. Ale ponieważ nie miałam nic innego do roboty nadal bezmyślnie wgapiałam się w telewizor. Po kilku minutach usłyszałam kroki. Ktoś schodził po schodach. Nie przejęłam się tym zbytnio, gdyż zapewne była to mama. I nie myliłam się. Po chwili moja rodzicielka pojawiła się przede mną zasłaniając mi telewizor.
- Cześć, leniuchu.
- Witaj, śpiochu - mruknęłam robiąc jej miejsce na kanapie - Siadaj.
- Dzieku... - przerwała, gdy zobaczyła co jem - Czy to jest MÓJ kawałek ciasta?
- Yyy... Nieee... no skąd...

   Jak nie trudno się domyślić zostałam brutalnie zmuszona do kupna nowego. Podczas, gdy mama szukała portmonetki ja poszłam się ubrać. Wybrałam moją ulubioną tunikę i pasujące do niej czarne legginsy. Szybko się umyłam i przebrałam w przygotowane wcześniej rzeczy. Potem wystarczył lekki makijaż i byłam gotowa. Popatrzyłam w lustro i powiem szczerze, że wyglądałam świetnie. Zadowolona ze swojego wyglądu zeszłam na dół. Ledwo co zdążyłam wejść do kuchni, a już matka dała mi do ręki jakiś papierek z banknotem w środku.
- Daję ci pieniądze i listę zakupów.
- Jak to "listę"? - zapytałam zdziwiona patrząc na kartkę, którą miałam w ręce - Miałam ci tylko to ciasto kupić.
- No tak, ale zauważyłam, że w lodówce brakuje też paru rzeczy...
- Ale to zajmie dużo czasu - jęknęłam rozwijając papier i patrząc na te wszystkie produkty
- Tym lepiej. Następnym razem się zastanowisz zanim zjesz coś mojego.

   Popatrzyłam kolejny raz na listę i rzeczy w koszyku. Okej, chyba wszystko jest... A nie. Jeszcze mąka. I to nie byle jaka. Pfff, ale ta mamuśka ma wymagania. Dla mnie to jedno i to samo. Westchnęłam wkładając listę do kieszeni. Okej, czas na wielkie poszukiwania. Potem już tylko do kas i do domciu. Niechętnie ruszyłam do przodu zastanawiając się gdzie do cholery może być tu mąka. Niestety, przez moje rozmyślania nie zauważyłam wychodzącego zza zakrętu chłopaka. Zderzenie było nieuniknione. Nawet dokładnie nie wiem co się stało. W każdym razie siedziałam na zimnej podłodze, a obok mnie leżały porozrzucane rzeczy z koszyka.
- Boże, przepraszam, nie zauważyłem cię - powiedział chłopak pochylając się i podając mi dłoń - Nic ci nie jest?
- Nie, nie - mruknęłam łapiąc go za rękę i wstając. Dopiero, gdy już stałam na nogach spojrzałam na jego twarz. Jasna cholera! To ten chłopak z przebieralni! Moje przerażenie było chyba wręcz namacalne, bo zaczął się cicho śmiać.
- Cześć, podglądaczko - mruknął puszczając do mnie oko, a ja pomyślałam, że zaraz zapadnę się pod ziemie.



~*~

W końcu jest wyczekiwany rozdział 3! 
I jak? Podoba Wam się? 8))

Nie zapomnij wyrazić swoją opinię w komentarzu! ♥
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu: 



10 komentarzy:

  1. Jejku świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mg się doczekać następnego!! *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie rozdziały to ja lubię =D
    Na początku fajnie,fajnie a potem łubu-dubu xDD
    "A miało być tak pięknie" i jest :*

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej chwili pisz nastepny!! *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko jest supi :D czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzisiaj przeczytałam wszystkie rozdziały i powiem Ci mega wciągają ;) Świetnie piszesz czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny,czekam na next *-* 😁

    OdpowiedzUsuń
  8. I to jeszcze jak mi się podoba rozdział jest bardzo fajny i nie mogę się doczekać kolejnego

    OdpowiedzUsuń