- Nie mamy o czym - chciałam zamknąć drzwi, ale przewidział to i szybko wszedł do środka - Wynocha!
- Daj mi chociaż pięć minut - miałam zamiar zaprzeczyć, ale zaczął mówić dalej - a potem możesz mnie wyrzucić.
- Pięć minut. I ani sekundy więcej"
- Kochanie...
- Nie mów do mnie kochanie!!!
- Przepraszam, byłem... - zawahał się i spojrzał na mnie - jestem idiotą.
- To to ja wiem - mruknęłam krzyżując ręce na piersi
- Kocham cię...
- Szkoda, że ja ciebie już nie.
- Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
- Trzeba było o tym pomyśleć zanim wylądowałeś w łóżku z tą zdzirą
- Kochanie, wiem że źle zrobiłem. Ale wybacz mi proszę, ten jedyny raz.
- Chciałeś chyba powiedzieć - ten pierwszy raz.
- Kolejnych nie będzie.
- Chyba raczej - na kolejnych nie dasz się przyłapać?
- Justynko! Ile razy mam cię przepraszać? Nie wiem co jeszcze muszę zrobić, żebyś mi wybaczyła.
- Niektórych rzeczy nie da się wybaczyć.
- Kochanie...
- Chciałeś numer telefonu? Dostałeś go - mówiłam patrząc mu wyzywająco w oczy - Chciałeś żebym została twoją dziewczyną? Zostałam nią. Chciałeś odejść? Pozwoliłam ci.
- Wiem. Tak bardzo przepraszam. Proszę, pozwól mi wrócić.
- Ach tak? Teraz chcesz wrócić? - syknęłam zaciskając dłonie w pięści i przypominając sobie jak zastałam mojego ukochanego posuwającego jakąś blondynę - Wybacz, twoje trzy życzenia zostały spełnione.
- Jusiu...
- Twoje pięć minut dobiegło końca - oznajmiłam drżącymi rękoma otwierając drzwi. Daniel popatrzył jeszcze chwilę na mnie, ale widząc moją minę posłusznie wyszedł z mieszkania. Kiedy już zamknęłam za nim drzwi oparłam się o nie. Co on myślał? Że tak po prostu przyjdzie, przeprosi i od razu rzucę mu się w ramiona? Łzy same zaczęły napływać mi do oczu. Tyle nieprzespanych nocy... Tyle dni spędzonych na płaczu... A on myślał, że tak od razu mu przebaczę? Po tym jak mnie skrzywdził? Jedna łza spłynęła po moim policzku. A za nią podążyły następne. Przypomniałam sobie jak zastałam Daniela z inną. Na samo wspomnienie tego upokorzenia, tego bólu, który odczuwa się gdy walą się wszystkie zbudowane z piasku zamki, poczułam taki żal, że ponownie się rozpłakałam.
Minął miesiąc. Na początku Daniel jeszcze nie raz mnie przepraszał i chciał wrócić, ale potem już sobie odpuścił. W sumie chyba się z tym pogodziłam. Nie jestem nawet pewna czy naprawdę go kochałam czy było to tylko zauroczenie.
- Gnomiee! - usłyszałam głos przyjaciółki
- Coo? - odkrzyknęłam podchodząc do kabiny
- Słuchaj, bo mam tu dziurę, weź mi zamień, okej? - zza materiału oddzielającego sklep od przebieralni wystawiła rękę z czarną spódniczką
- Ech, no okej - westchnęłam biorąc od niej ubranie
Poszłam w stronę działu ze spódniczkami i zaczęłam szukać identycznej jak ta którą dała mi przyjaciółka. Praktycznie przez ostatni miesiąc to ona mnie pocieszała. Przychodziła ze smutnymi romantycznymi filmami nad którymi potem jedząc słodycze wylewałyśmy łzy. Kazała mi nie siedzieć w domu i ciągle gdzieś mnie wyciągała. A to na spacer, a to na kręgle, a to do kina. Porównywała Daniela do różnych brzydkich, lecz też śmiesznych stworzeń. I co najważniejsze - była cały czas ze mną. Jednym słowem przyjaciółka jakich mało. Prawdziwy skarb.
W końcu znalazłam tę durną spódniczkę i zadowolona z siebie ruszyłam w stronę przebieralni. Mój entuzjazm natychmiast się zmniejszył, gdy dotarłam na miejsce. Było koło piętnastu kabin, a ja kompletnie zapomniałam w której ona była. Chyba gdzieś na końcu... Zatrzymałam się przy jeden z tylnych i wzięłam głęboki oddech.
- Jula? - wyszeptałam imię przyjaciółki, ale nikt mi nie odpowiedział. Powoli odsunęłam kawałek zasłony i zajrzałam do środka. Zamarłam. Stanęłam jak ten słup soli nie mogąc wykonać żadnego, ani najdrobniejszego ruchu. Nie trudno się domyślić, że wcale nie zobaczyłam tam jej. Moim oczom ukazał się chłopak, który właśnie ściągał koszulkę ukazując tym samym umięśniony tors. Na ten widok nie jednej odebrałoby mowę. A już tym bardziej mi, gdyż nie byłam przyzwyczajona do takich widoków. Kiedy tylko ściągnął ją do końca mogłam w końcu zobaczyć jak wygląda. I tu też stanowczo mnie przymurowało. Jego krótkie włosy w kolorze czarnej czekolady były lekko potargane. Pod nimi można było dostrzec śliczne, brązowe oczy. Chociaż miał chłopięcą twarz to dwa pieprzyki koło nosa sprawiały, że stawał się uroczy. W tym samym momencie podniósł głowę i nasze spojrzenia się spotkały. Najpierw był nieco zdziwiony, ale po chwili nieśmiało się uśmiechnął. Ja jednak wtedy odzyskałam zdolność ruchu, i chociaż miał czarujący uśmiech szybko się wycofałam. Już miałam zamiar wybiec ze sklepu, ale właśnie wtedy z kabiny obok wyszła Julka.
- O! Tu jesteś! A ja już myślałam, że kosmici cię porwali - pokiwała zrezygnowana głową, a po chwili pociągnęła mnie za rękaw w stronę kabiny - No chodź gnomie! Muszę przymierzyć tą spódniczkę!
Po założeniu stery ciuchów w końcu zdecydowała się na parę rzeczy i mogłyśmy spokojnie zrobić sobie małą przerwę. Na całe szczęście nie natknęłyśmy się na tego chłopaka. Było mi strasznie wstyd za tamtą sytuację. Wyszłam na podglądaczkę...
- Co ci tak mina zzrzedła? - spytała zaskoczona Julka patrząc na mnie swoimi zielonymi oczami - Idziemy na sushi! Cały poranek o tym trajkotałaś.
- Nie no... bo... po prostu... - jąkałam się nie wiedzieć czy opowiedzieć jej o tym czy wymyślić jakąś wymówkę
- Ejejej! - zatrzymała się i położyła dłonie na moich barkach, a potem spojrzała mi uważnie w oczy - Co ty mi się tu wykręcasz?! Gadaj co jest na rzeczy!
- Jula... spokojnie... - odepchnęłam ręce przyjaciółki, a potem widząc jej minę cicho zachichotałam - Zaraz ci wszystko opowiem.
-Że co?! - krzyknęła, a po chwili zaczęła krztusić się kawałkiem sushi. Westchnęłam i klepnęłam ją w plecy.
- Tylko mi się tu nie udław. Wydałam wszystko na nowe ciuchy i nie miałabym ci za co kwiatów na grób kupić. Przyjaciółka popatrzyła na mnie udając powagę, ale po chwili wybuchła śmiechem.
- Bardzo śmieszne - mruknęłam pochylając się nad moją tacką z jedzeniem
- Serio gapiłaś się na niego jak głupia? - spytała po chwili opanowując śmiech, a ja się zarumieniłam - Nie no, rozumiem cię.
- Serio?
- Noo! Sama bym chciała tak sobie popatrzeć - mimowolnie westchnęła, a ja zachichotałam. Cała Juleczka.
- Ej, czy to nie ten chłopak? - spytała pokazując na kogoś za mną, a ja nawet nie oglądając się wskoczyłam pod stół - Co ty robisz?
- A jak myślisz?!
- Noo... gdybym była chłopakiem myślałabym, że chcesz zrobić mi loda - rozwścieczona kopnęłam ją w kostkę - Auu! A to za co?
- Ukrywam się, downie! Nie zdemaskuj mnie!
~*~
No i mamy rozdział drugi!
Janusz jest jak obiecałam? Jest.
Więc cieszcie się i radujcie hahahh xd
Nie zapomnij wyrazić swoją opinię w komentarzu! ♥
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu:
Zapraszam na mojego aska, gdzie możecie zadawać pytania o blogu:

Pierfsza!
OdpowiedzUsuńRozdział genialny! 💖
Czekam na 3 rozdział
OdpowiedzUsuńDawaj mi tu teraz nexta! W tej chwili! Co sie paczysz? Pisz!! Hehe :D
OdpowiedzUsuńNo i Janusz jest haha xDDDDDDD od razu się zorientowałam ze ten chłopak w przymierzalni to Janek bez przeczytania opisu wyglądu (?) haha <3 rozdział mi się mega podoba, czekam na następne <3 nie mogę się doczekać 3 rozdziału bo tak mnie wciągły twoje opowiadania ze nie mogę się od nich odciągnąć <3
OdpowiedzUsuńBoże świetne hahah xD czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńMega *-* 👌👌
OdpowiedzUsuńŚwietne! Czekam na next! :)
OdpowiedzUsuńŚwietne! Czekam na next! :)
OdpowiedzUsuńBardzo mnie się to opowiadanie podoba i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Jak coś możesz mnie informować o nowych rozdziałach na moim blogu bo czasem może mnie się zapomnieć wejść tutaj a bardzo bym żałowała przegapić takie opowiadanie bo naprawdę dobrze piszesz i warto jest czytać i do tego masz dobry pomysł. http://justyna-i-on.blogspot.co.uk
OdpowiedzUsuńJakie to świetne, pisz szybko dalej 8)
OdpowiedzUsuńSuper blog!!! Mam nadzieję, że ten "chłopak"(każdy chyba wie kim on był) ją zauważy :D Jakby co jestem stąd:
OdpowiedzUsuńhttp://saraijejswiat.blogspot.com
Aaaaa jest super ❤ Czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuńJaaaki zajebisty blog *-* Przybywam z aska i zostaje tu na dluzej :) Czekam z niecierpliwosci na nexta :*
OdpowiedzUsuńZuzulku szybciej pisz bo się niecierpliwię. Rozdział super :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie dopiero zaczynam: my-love-my-live-my-air.blogspot.pl