poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Rozdzial 1 - "Zdrada"


- Justyyyynkooo!
- Już idee! - krzyknęłam stopując film, który aktualnie oglądałam. Szybko wstałam i pobiegłam na dół. Minęłam łazienkę, salon, a później kuchnię. W końcu z oddali zobaczyłam sylwetkę mojej mamy. Pokonałam przedpokój i wyszłam przez otwarte drzwi. Mama stała i śmiała się z taty, który pomagał taksówkarzowi schować ich bagaże. Cóż, nie wychodziło im to najlepiej. Kiedy w końcu jakoś wcisneli te wszystkie walizki popatrzyła na mnie.
- Musimy już jechać... Dasz sobie radę przez te dwa tygodnie? - spytała z nutką niepewności w głosie
- Pewnie! Przecież nie mam pięciu lat - uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam ją
- Nie mogę się przyzwyczaić, że moja córeczka jest już dorosła.
Roześmiałam się. Kilka dni temu skończyłam osiemnaście lat, a ta już rozpacza. Pożegnałam się z rodzicami i patrzyłam jak idą w stronę taksówki.
- I pamiętaj: żadnych imprez! - krzyknął tata otwierając mamie drzwi od auta - Dom ma lśnić jak wrócimy!
- Oczywiście!
Gdy tylko taksówka zniknęła z pola widzenia wróciłam do domu. Był piątkowy wieczór i to wcześnie, bo była dopiero siedemnasta. Postanowiłam się wystroić i zrobić niespodziankę mojemu chłopakowi Danielowi. Byłam z nim od ośmiu miesięcy i naprawdę go kochałam. Pamiętam jak pierwszy raz się spotkaliśmy. Było to kiedy jeszcze pracowałam w kawiarni. Od chwili gdy tylko mnie zobaczył zaczął mnie podrywać. Mówił wiele miłych komplementów, proponował spotkania, prosił o numer telefonu, a ja cały czas mówiłam nie. Ale on się nie poddawał i przychodził codziennie. Zadziwiał mnie swoją wytrwałością. W końcu mu uległam i dostał ten numer telefonu. Podczas spotkania okazało się, że jest naprawdę fajnym facetem, więc oczywiście kontynuowaliśmy naszą znajomość. W końcu poprosił bym została jego dziewczyną. Cóż... Zgodziłam się. Miał dużo zalet, choćby to, że był bardzo troskliwy i kochany. No i nie zapominajmy zaznaczyć iż był też przystojny. Wysoki, zbudowany niczym grecki bóg, o zawadiacko opadających na twarz włosach, idealnie złocistej skórze i lazurowych oczach. Jednym słowem cud natury, na dodatek obdarzony czarującym uśmiechem. Zazdrościła mi go prawie każda dziewczyna. Uśmiechnęłam się pod nosem i szybko wróciłam do pokoju.

   Stanęłam przed lustrem i po raz setny poprawiłam makijaż i fryzurę. Potem przejrzałam się dość krytycznym wzrokiem w lustrze. Ciemnobrązowe włosy, ani proste, ani kręcone, spięłam starym zwyczajem na czubku głowy. Kilka kosmyków opadało mi na twarz, tworząc wrażenie przypadkowego nieładu. Figura niezła, a dzięki lazurowej sukience, którą dzisiaj założyłam wyglądałam jeszcze szczuplej. Najbardziej dumna byłam z talii - idealnie płaski, wręcz wyrzeźbiony brzuch i obwód tak mały, że co poniektórzy obejmowali go obiema dłońmi. Za to co powyżej i poniżej było już bardziej krągłe. Czasem miałam wrażenie, że za bardzo. Dość regularne rysy twarzy, delikatny dołeczek w brodzie i drugi w policzku, widoczny, gdy się uśmiechałam. Zbyt wydatne usta, co do których zawsze miałam wątpliwości, że zdominowały całą twarz. Wiele razy słyszałam dużo miłych komplementów, jednak nie uważam siebie za jakąś przepiękną. Westchnęłam i sięgnełam po torebkę. Wyjęłam z niej telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Było w pół do dziewiętnastej.
- Za jakieś pół godziny powinnam u niego być - mruknęłam pod nosem chowając komórkę do torebki. Szybko zeszłam na dół, bo usłyszałam dźwięk klaksona.

   W końcu dojechaliśmy na miejsce. Zapłaciłam kierowcy, po czym powoli wysiadłam z taksówki. Cóż, nie często nosiłam buty na tak wysokim obcasie. Popatrzyłam w stronę domu Daniela i aż mi szczęka opadła. Wszędzie było pełno ludzi, z okien migały kolorowe światła, a muzyka była niemal ogłuszająca. Wyglądało na całkiem niezłą imprezę. A już miałam nadzieję, że będziemy sami...

   Niepewnie ruszyłam w stronę domu. Na szczęście drzwi były otwarte, więc bez problemu weszłam. Pare facetów od razu mnie zauważyło i co rusz słyszałam różne teksty w moim kierunku. Daniela jakoś nie widziałam, ale za to zobaczyłam mojego przyjaciela ze szkoły. Zawołałam go po imieniu, jednak muzyka była tak głośna, że nic nie usłyszał. Przecisnęłam się przez tłum ludzi i w końcu się do niego dopchałam.
- Marek! - chłopak szybko się odwrócił i teraz staliśmy twarzą w twarz
- Jusia?! - dawno nie widziałam, żeby ktoś był tak zdziwiony
- Nie, Genowefa - mruknęłam sarkastycznie
- Ah, teraz mam pewność, że to ty! - głośno się roześmiał i mnie przytulił
- Widziałeś Daniela?
- Hmm... Niedawno jeszcze się tu kręcił, ale teraz nie mam pojęcia gdzie może być.
Westchnęłam rozczarowana, ale podziękowałam mu. Skierowałam się na drugie piętro. Tutaj nie było za dużo ludzi, a jeśli już to jakieś całujące i obmacujące się pary. Pomyślałam, że być może Daniel poszedł na taras. Często tam był z kolegami, bo wtedy mógł spokojnie zapalić i nie zaczadzać sobie mieszkania. No i owszem - stało tam trochę ludu, ale jego jak na złość nie było. Zrezygnowana zawróciłam i chciałam zejść na dół. Niestety, żeby to zrobić musiałam przejść przez pokój z którego dochodziły dość jednoznacze dźwięki. Westchnęłam i powoli nacisnęłam klamkę. Miałam ochotę szybko przebiec i nie przeszkadzać kochającej się parze, ale gdy tylko otworzyłam drzwi świat runął mi na głowę. Stałam jak zamurowana i jedyne co wydobyło się z moich ust to cichy jęk rozpaczy. Blondynka spojrzała w moją stronę, a po chwili zrobił to i jej kochanek...

   Dziesięć minut później jechałam samochodem Marka, który łaskawie zgodził się mnie odwieźć. Zresztą był naprawdę dobrym kumplem, więc widząc mnie w potrzebie nie wahał się ani chwili. Oparłam głowę o szybę, a łzy powoli spływały po moich policzkach. Po chwili Marek to zauważył i od razu zareagował.
- Ej, Jusia, nie płacz - prawą ręką pogładził mnie po ramieniu - Ten dupek i tak nie był ciebie wart.
Wymusiłam na twarzy coś na kształt uśmiechu, a po chwili sięgnęłam po torebkę. Wyciągnęłam z niej paczkę chusteczek i głośno wysmarkałam nos. Marek zaśmiał się cicho i spojrzał na mnie rozbawiony. Lekko się uśmiechnęłam wycierając mokre od łez policzki.
- To teraz opowiedz jak przyłapałaś go na zdradzie.
- Nie ma tu co opowiadać - mruknęłam niechcąc drążyć tego tematu
- Żartujesz?! - krzyknął roześmiany - Uciekał za tobą w samych majtkach przez salon pełen ludzi!
- No i?
- Kulał!
- Wcześniej mocno oberwał.
- Goniłaś za nim ze strzelbą!
- Akurat była pod ręką.
- Juśka! - tym razem otwarcie się śmiał - Zwariuje przez ciebie!
Westchnęłam. Dobra, może i wyglądało to zabawnie, ale mi nie było do śmiechu.
- Mam ci opowiedzieć? - spytałam ukradkiem wycierając zdradziecką łzę
- Dajesz.
- Nie jest tego za dużo. Przyłapałam go na zdradzie i zaczęłam krzyczeć. Po chwili już stał na nogach i przepraszał, ale nawet tego nie słuchałam tylko od razu dałam mu w pysk. W sumie mówił tylko, że ostatnio nam sie nie układało i odchodzi ode mnie. A potem kiedy się tłumaczył zwalając wszystko na swoją kochankę to ta rozwścieczona przywaliła mu w jaja. Ja tym czasem ze ściany zdjęłam strzelbe, ale ten już zdążył uciec. Więc zaczęłam go gonić, a kiedy gdzieś mi zwiał poszłam do ciebie. Resztę znasz.
- Tak - zachichotał - Poprosiłaś mnie o pozdwózkę
- Co cię tak śmieszy?
- Szkoda, że nie widziałaś jak to komicznie wyglądało, gdy...
- Skończ z tym już! - krzyknęłam, ale po chwili wyobraziłam to sobie w głowie i też cicho zachichotałam

   Tamtego wieczoru nie płakałam. Ledwo co wróciłam poszłam spać. Koszmar zaczął się następnego dnia. I kolejnego. I jeszcze jednego. I następnego....

   Właśnie po raz kolejny łykałam własne łzy szczelnie otulona kołdrą. Rodzice mieli wrócić dopiero za kilka dni, więc miałam jeszcze trochę czasu, żeby popłakać w samotności. Kolejny raz tęsknie popatrzyłam w stronę telefonu. Nic. Nadal żadnej wiadomości. Minął tydzień, a Daniel nadal się nie odezwał. Nie przyszedł, nie zadzwonił, nie wysłał nawet głupiego smsa. Widać nie zależało mu na mnie.
- A ty głupia idiotko go kochałaś! - odezwał się cichutki głosik w mojej głowie
Sięgnełam po kolejną chusteczkę klnąc w duchu własną głupote. I nagle zamarłam, bo ktoś załomotał do drzwi. Kto to może być? I to o tej porze? Niechętnie podniosłam się z łóżka i podeszłam do drzwi. Z lekkim wahaniem otworzyłam je. Jeśli przed moimi drzwiami stałby diabeł nie byłabym bardziej zaskoczona niż teraz.
- Daniel?! - krzyknęłam patrząc na niego jak na ducha - A co ty tu robisz?!
- Możemy porozmawiać?
- Nie mamy o czym - chciałam zamknąć drzwi, ale przewidział to i szybko wszedł do środka - Wynocha!
- Daj mi chociaż pięć minut - miałam zamiar zaprzeczyć, ale zaczął mówić dalej - a potem możesz mnie wyrzucić.
- Pięć minut. I ani sekundy więcej. 



~*~

I oto mamy pierwszy rozdział! 
Napisz swoją opinię w komentarzu ♥

Następny rozdział niebawem 8))

7 komentarzy:

  1. Mega! Jak zwykle jesteś w formie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No prosze nie baw się w Janusza ( Janka) hihi na asku mi napisałas ze będzie to o ytberach a w tym rozdziale nic o nich nie wspomniałaś xDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie się podoba to opowiadanie i się dzieje i bardzo miło się czyta. Bardzo dobry pomysł a z Daniela jest głupi ciul ale jego strata.

    OdpowiedzUsuń